niedziela, 24 lutego 2013

Najgorsze oscarowe kreacje wszech czasów


Nagrody nagrodami, ale nie mniejsze - o ile nie większe - emocje wzbudzają stroje gwiazd. Chyba właśnie dlatego wymyślono czerwony dywan - dumne aktorki pozują na nim fotoreporterom, dziennikarze opisują co jest trendy, a co passe, a we wszystkich kolorowych magazynach najpóźniej za tydzień pojawi się ranking tych the best i the worst. I choć gwiazdy mają cały rok aby zastanowić się w co się ubrać, do tego sztab stylistów oraz projektantów błagających, by wybrać właśnie ich kreacje, w czasie 85 - letniej historii Oscarów nie udało się uniknąć wpadek. Oto nasz zestaw Złotych Malin w kategorii "ubiór":


Źródło: www.ew.com
 15 miejsce -  Czy to Morticia Adams? Nie, to Angelina Jolie w swych mrocznych czasach (2000 r.) zanim poznała Brada Pitta i uwielbiała jeszcze tatuaże, krew, prowokację i styl gotycki. I to widać - wygląda jak gremlin, który właśnie sfrunął z katedry Notre Dame. A pamiętajmy, że wtedy nie było jeszcze mody na wampiry! Trendsetterka?


Źródło: www.thesun.co.uk
14 miejsce - zakonnica zrzuciła przebranie, czyli Whoopi Goldberg w 1993 roku postanowiła udowodnić, że do twarzy jej także w innych kolorach niż czerń i biel. Z jakim skutkiem? Cóż, ja chyba jednak wolę ją w habicie niż w tym papuzim płaszczu i koszmarnym kombinezonie z 1000 i 1 nocy...


Źródło: celebfashionz.blogspot.com
13 miejsce - czy ta kreacja miała być demonstracją poparcia dla praw mniejszości seksualnych, czy aktorkę po prostu fantazja poniosła do magicznej krainy koników Ponny, gdzie wszystko było tęczowe - tego się nigdy nie dowiemy. Jednak Faith Hill w 2002 roku bez wątpienia się wyróżniła - spójrzcie na ludzi za jej plecami...


Źródło: kkblumush.buzznet.com
12 miejsce - wiemy, że Juliette Binoche grała w filmie "Czekolada" - czyżby nabrała pragnienia, aby spłynąć nią od stóp do głów? Efekt jednakże mało apetyczny...


Źródło: www.dailytelegraph.com.au
11 miejsce - nie wiadomo co gorsze - czy kreacja, czy fryzura, grunt że za ich sprawą Kate Hudson przeniosła się w 2001 roku w szalone lata osiemdziesiąte, które, jak wiadomo, nie były dekadą szczególnie łaskawą dla mody...


Źródło: www.people.com
  10 miejsce - Susan Sarandon nie jest wielką fanką mody, jednak w 1996 roku postanowiła trochę poszaleć, zestawiając strojną, barokową suknię z tafty z okularami przeciwsłonecznymi i krótką, chłopięcą fryzurką. Maria Antonina idzie na ścięcie...


źródło: www.ew.com
9 miejsce - czy Demi Moore (1989) wybiera się na bankiet czy na aerobik? Któż to wie, w obu miejscach jakoś się odnajdzie - po zrzuceniu przyciężkiego trenu może śmiało zacząć trening. A że wysiłek fizyczny wyzwala endorfiny, szeroki uśmiech gwarantowany! 


Źródło: celebfashionz.blogspot.com
8 miejsce - uciekająca panna młoda Geena Davis w 1992 roku wpadła chyba na wściekłego psa, który pozbawił ją przedniej części sukienki. Plus jest taki, że teraz ma gotowy strój, aby na bankiecie dać popis kankana...  


Źródło: www.usmagazine.com
7 miejsce - Uma Thurman w 2004 roku poczuła zew natury i postanowiła przebrać się za Heidi, dziewczynkę z gór. Brakuje tylko stada owiec/ kóz i można wyruszać na hale i turnie, tylko w tych butach może być trochę niewygodnie...


Źródło: normajeanmagazine.com
6 miejsce - widząc Selmę Blair, czuję współczucie - nie dość, że wyszła w domu w samej halce, to jeszcze po drodze na galę wpadła do niszczarki. Oby znalazł się jakiś dżentelmen, który zakryje czymś tą biedną dziewczynę! (2002 rok) 


Źródło: doodledandy.net
5 miejsce - motylem była, ale... aż nie wypada kończyć. Sally Kirkland w 2007 roku niewątpliwie przeszła do historii mody


Źródło: www.newnotizie.it
4 miejsce - aż ciężko uwierzyć, że perfekcyjna Gwyneth Paltrow ma swoje zdjęcia prawdy, a jednak. Suknia, którą wybrała w 2002 roku, delikatnie mówiąc, nie podkreśla jej atutów, choć paradoksalnie, w ogóle ich nie ukrywa. W ogóle.


Źródło: www.people.com
3 miejsce - Cher w 1988 roku stwierdziła, że nie ma nic do ukrycia, więc nie będzie nic ukrywać. Grunt to pewność siebie.


Źródło: www.break.com
2 miejsce- kobieta, pancernik czy żywa reklama banku? Lizzy Gardiner w 1995 roku mogłaby pełnić wszystkie 3 role na raz. Suknia ze złotych kart American Express może i pasowała do epoki prosperity - jakby wyszła w czymś takim na ulice w czasach kryzysu mogłoby się to nieprzyjemnie skończyć...  


Źródło: www.rte.ie
1 miejsce - and the Malina goes to... Bjork!! Nie mogło być inaczej - suknia a'la martwy łabędź + torebka w kształcie strusiego jaja z 2001 roku okazały się bezkonkurencyjne. Zwyciężczyni gratulujemy, potencjalne konkurentki ostrzegamy - aby przebić Bjork, musicie chyba ubrać się w żywego ptaka...

Daria

Czekoladowe Oscary, wódka z Polski, klątwa oscarowa i inne opowieści


Oscary to nie tylko piękne stroje, szczupłe umięśnione sylwetki czy w końcu upragnione statuetki w dłoniach, ale przede wszystkim pikantne (czasami), niewiarygodne i ciekawe historie – szczególnie zza kulis. Bo czy każdy z nas nie marzył przynajmniej raz, żeby zobaczyć TO WSZYSTKO NA ŻYWO?! Jestem pewna, że tak. Hollywood wytworzyło wokół tej ceremonii magiczną aurę, która sprawia, że prawie wszyscy młodzi aktorzy, producenci, reżyserzy, scenarzyści marzą tylko o jednym – zdobyciu statuetki, która może być dla nich przepustką do kariery i ogromnych pieniędzy.  . .
www.themoderatevoice.com
Ale żeby trochę odpocząć od tego stresującego wyczekiwania kto będzie dzisiaj (a raczej jutro) wygranym, a kto przegranym, przygotowałyśmy kilka ciekawostek!

I  Piękny złoty ciężar
 Tak naprawdę nie taki złoty. Oscar to statuetka, która wykonana jest z brązu pokrytego 24-karatowym złotem. Waży prawie 4 kg i ma około 35 cm wysokości (można więc wierzyć zdobywcom Oscara, którzy trzymając statuetki w dłoniach i dziękując Akademii za wyróżnienie co chwilę powtarzają: jaki on jest ciężki!). Przy jej wykonaniu pracuje 12 osób przez 20 godzin. Koszt wyprodukowania jednego Oscara to około 500 dolarów.

II Klątwa Oscarów
www.mozdex.com
Nikt w to nie wierzył dopóki grupa naukowców z Uniwersytetu z Toronto doszła do wniosku, że jest to możliwe! Przeprowadzili oni badania na grupie 751 aktorów i aktorek nominowanych za najlepszą rolę w latach 1993-2010 próbując odkryć zależność pomiędzy zdobyciem statuetki a ewentualnym rozwodem.  Do jakich wniosków doszli? 

LAUREATKI TEJ PRESTIŻOWEJ NAGRODY MAJĄ AŻ 63% SZANS NA ROZSTANIE Z MĘŻEM!!! Przykłady? Sandra Bullock, Reese Witherspoon, Kate Winslet, Halle Berry, Hilary Swank, Julia Roberts…
Widocznie w Hollywood mężczyźni o wiele ciężej znoszą sukces swojej partnerki. Nic dziwnego, połowa z nich dba o urodę bardziej niż kobiety.

III Do stołu!
www.marieclaire.com
Po gali W KOŃCU MOŻNA COŚ ZJEŚĆ. Od 20 lat wszystkie potrawy na bankiet po ceremonii przygotowuje ten sam szef kuchnii – Wolfgang Puck.  Ogromną popularnością wśród gwiazd cieszą się czekoladowe Oscary (w końcu można odpuścić sobie dietę!!), a także steki (których największym fanem jest George Clooney). Co najciekawsze w tym roku gwiazdom będzie serwowany specjalny drink „Ulimat blue sunrise”. Mamy w nim nasz polski akcent – jednym z jego składników jest wódka z Polski. Co jak co ale Polska z wódki może być dumna. Reklamował ją nawet Bruce Willis.



www.gettyimages.com


IV Skradzione Oscary
W 2000 roku niedaleko Los  Angeles skradziono aż 55 statuetek. Kilka miesięcy później Willie Fulgear znalazł 52 z nich w śmietniku. W nagrodę dostał 50 000 dolarów i zaproszenie na galę Oscarów w 2001 roku.  Aż dziwne że wpadł na pomysł, żeby zajrzeć akurat tam..












V Nikotyna szkodzi
www.polishartworld.com
W 1983 roku polski twórca Zbigniew Rybczyński po odebraniu Oscara za krótkometrażowy film „Tango” wyszedł na papierosa. Kiedy jednak po zaczerpnięciu świeżego powietrza postanowił wrócić do środka, nie został wpuszczony. Próbował przekonać ochroniarza, że jst laureatem Oscara. Jednak jego T-shirt oraz białe tenisówki nie za bardzo pomagały uwiarygodnić tę wersję. Co zrobił Polak? Po próbach negocjacji teoretycznej postanowił spróbować tej praktycznej - pobił ochroniarza i wylądował w areszcie. Jak później wspominał – potraktowano go co najmniej tak jakby zabił prezydenta.
Czasami warto zrezygnować z nałogów. 


www.newwavefilms.co.uk
VI Zatrzymany na granicy
Emad Burnat, twórca nominowanego do Oscara filmu „Pięć rozbitych kamer”, został zatrzymany na lotnisku w Los Angeles. Urzędnicy imigracyjni nie zgadzali się na to, by wpuścić go do kraju. Burnat postanowił skontaktować się ze znanym reżyserem Michaelem Moorem. „W Beverly Hills organizowaliśmy tradycyjną kolację sponsorowaną przez Akademię Filmową dla nominowanych w kategorii dokument. Wszyscy już byli, czekaliśmy tylko na Burnata. Nagle przyszedł SMS: "Jestem na lotnisku, pytają o dowód, że przyjechałem na rozdanie Oscarów. Jeśli możesz, pomóż szybko, bo zaraz nas odeślą" – opowiadał Moore.
Reżyser zrobił wszystko, by pomóc Palestyńczykowi. Szefowie Akademii wysłali na miejsce prawnika, skontaktowano się nawet z Departamentem Stanu. Moore po tym incydencie mówił, że absurdem było żądanie przez urzędników oficjalnego dokumentu potwierdzającego nominację dla Palestyńczyka. Pytał: „Czy urząd emigracyjny nie ma Google?”.

Justyna


sobota, 23 lutego 2013

Chciałabym podziękować mojemu kotu...



Przemowy Oscarowe -  jak to jest, że ludzie zajmujący się zawodowo występami przed kamerą, i – ponieważ właśnie dostali Oscara – chyba całkiem nieźli w te klocki, kiedy mają powiedzieć coś od siebie przez 45 sekund, zupełnie tracą głowę. Tą wiekopomną chwilę można przeżyć na kilka sposobów – poniżej subiektywny ranking najciekawszych z nich:


Źródło: www.urbantitan.com 
1) nadekspresja ruchowa – laureat traci panowanie nad swoim ciałem, w efekcie czego jego słowa zostają przyćmione przez czyny. I tak na przykład Roberto Benigni po nagrodę za główną rolę w filmie „Życie jest piękne” wyruszył na oparciach krzeseł, a 73 – letni Jack Palance w 1992 roku postanowił zwizualizować powiedzenie „stary ale jary” wykonując na scenie kilkanaście pompek, w tym część na 1 ręce. Potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem ciekawie zaspokoił Adrien Brody, który odbierając Oscara za występ w „Pianiście” nawiązał kontakt 2 – go stopnia z ustami Halle Berry, za co rok później spotkał go rewanż, gdy wręczał statuetkę Charlize Theron za rolę w „Monster”. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie, jednak w tym przypadku cała trójka wydawała się być zadowolona z przebiegu sytuacji. 




 




2) słowotok – czyli utrata kontroli nad mową. Laureat uważa, że blask nagrody oświecił go na tyle, iż wszystko co powie jest wartościowe, chce więc wykorzystać do maksimum ten moment epifanii. Tą tradycję zapoczątkowała w 1942 roku niejaka Greer Garson, przemawiając przez rekordowe 6 minut. Jej godną następczynią okazała się Julia Roberts, która odbierając statuetkę za „Erin Brokovich” tłumaczyła że być może ta chwila się nie powtórzy i nakazała dyrygentowi wstrzymać orkiestrę, nazywając go czule „pałeczkowym”. Także Cuba Gooding Jr. postanowił wyrazić, co (a raczej kto) leży mu na sercu, krzycząc „Kocham cię, Tomie Cruise! Kocham Cię, stary! Kocham Cię, bracie!”, a następnie wylał ten potok miłości na wszystkich obecnych na sali oraz cały świat, przekrzykując muzykę i wywołując ogromny aplauz.
Źródło: www.ew.com



3) polityczne przesłanie – laureaci są świadomi, że nieprędko będą mieli okazję powiedzieć coś miliardowi ludzi, postanawiają więc załatwić SPRAWĘ pisaną wielkimi literami, a więc zrobić coś dla świata i wywrzeć wpływ na jego losy. Dokumentalista Michael Moore w 2003 roku, 4 dni po inwazji na Irak, zwrócił się bezpośrednio do prezydenta: „Żyjemy w czasach fikcji. Żyjemy w czasach, w których jakiś człowiek wysyła nas na wojnę z fikcyjnych powodów. Jesteśmy przeciw wojnie, panie Bush. Powinien się pan wstydzić!" Jego pacyfistyczna postawa nie została jednak doceniona przez widownię – został ostro wybuczany  i stał się, jak sam wspomina, „najbardziej znienawidzonym człowiekiem w Ameryce”. Trzeba umieć być skandalistą: wie o tym Sean Penn, który aż dwukrotnie przemycił w przemówieniach polityczne wątki: „Oczywiste jest to, że nie ma czegoś takiego jak najlepszy aktor, podobnie jak nie było broni masowego rażenia w Iraku”, powiedział odbierając statuetkę za „Rzekę tajemnic”. Gdy został nagrodzony za rolę gejowskiego działacza  Harvey’a Milka, stwierdził: „Ci, którzy głosowali przeciwko równouprawnieniu par gejowskich, powinni się teraz zastanowić, jaki wstyd przynoszą sobie, swoim dzieciom i wnukom”.


Źródło: the100.ru
4) foch„Oscar to tylko głupia statuetka, której nie mam gdzie postawić, a wieczorami mam lepsze rzeczy do roboty niż łazić na największą galę w Hollywood” – zdają się myśleć niektórzy laureaci. I tak na przykład Katherine Hepburn, 4 – krotna laureatka Oscara nigdy nie uznała za stosowne odebrać go osobiście. Alfred  Hitchcock był obrażony, że dostał tylko nagrodę  pocieszenia (a więc za całokształt twórczości) w 1968, więc skrócił swoja przemowę do 1 słowa: „Dziękuję”. Przynajmniej nikt się nie wynudził. A Marlon Brando w ogóle odmówił przyjęcia nagrody za „Ojca chrzestnego”, wysyłając w swym zastępstwie Sachem Littlefeather z  Ruchu Indian Amerykańskich (która okazała się być aktorką Marią Cruz) z chwytającą za serce przemową przeciwko dyskryminacji Indian oraz ich wizerunkowi w westernach.


Źródło: www.makefive.com

 
Źródło: www.deadline.com
5) dowcipy – łatwo mrużyć na scenie oczy w blasku fleszy, jednak potraktować samego siebie z przymrużeniem oka, gdy czujesz się królem świata, nie jest już tak prosto. Ale niektórzy zdobyli się na odrobinę dystansu: Jack Nicholson nagrodzony za rolę w „Locie nad kukułczym gniazdem” w 1976r. stwierdził: To, że dostałem Oscara świadczy, że wśród członków Akademii jest taki sam odsetek świrów jak w każdym innym środowisku“. Woody Allen w 2002 roku żartował z nasilonej ochrony: „To że tu stoję, w zupełności wynagradza mi rewizję osobistą, jaką przeszedłem wchodząc na tę salę”. Warren Beaty kpił sobie w 1992 r. z ceremonii: „Chcemy podziękować wszystkim widzom za to, że patrzą, jak my tu sobie pięknie gratulujemy“, a żelazna dama Oscarów, najczęściej nominowana w historii Meryl Streep, odbierając rok temu statuetkę ironizowała: „Wiem, że połowa Ameryki myśli sobie teraz: Boże, tylko nie ona! Znowu! Ale co tam...”

Źródło: www.thefashionpolice.net

I chociaż wszyscy kandydaci otrzymują co roku filmik instruktażowy, na którym Tom Hanks tłumaczy jak godnie i zwięźle odebrać Oscara w przepisowym czasie 45 sekund, to jednak do historii przechodzą te przemówienia, które łamią wszelkie zasady. Mam więc nadzieję, że również w tym roku wśród potoku łez i podziękowań dla każdej osoby, którą minęło się w życiu na ulicy, pojawią się jakieś ciekawe perełki.

Daria

piątek, 22 lutego 2013

Gospodarz wieczoru – nie tak łatwo być śmiesznym...



Good evening ladies and gentlemen, welcome to the (...) Annual Academy Award! 

Źródło: www.scene-stealers.com



Źródło: www.someecards.com
I po tym zdaniu zaczynają się schody... Prowadzenie wieczoru oscarowego może być wielką przyjemnością (dla gospodarza i widowni), lecz może również okazać się wielką męczarnią. Wydawałoby się, że jego/jej rola wcale nie jest taka duża: czy naprawdę trzeba wielkiego talentu, żeby odczytać parę napisanych przez kogoś żartów z promptera oraz zapowiadać kolejne kategorie i nazwiska gwiazd wręczających nagrody? Odpowiedź brzmi: TAK. Gospodarz wieczoru oscarowego tak naprawdę odstawia na scenie stand –up comedy, z tą małą różnicą, że jego widowni nie stanowi kilkunastu znajomych w zadymionym barze, ale miliard ludzi na całym świecie. Zgodzicie się chyba, że to może lekko zestresować i negatywnie wpłynąć na jakość występu? A widownia – nawet oddzielona szybą telewizora - wyczuwa każdy fałsz, nieszczery śmiech, dowcip wygłoszony bez przekonania (a już nie daj Boże nieśmieszny!), brak luzu i spontaniczności. 


Źródło: cinematicfilmblog.com
Niekwestionowanym „hostem hostów” jest Billy Crystal – zarówno pod względem ilości (9 razy!), jak i jakości. Billy po prostu płynie, a my z nim – obejrzyjcie sobie na youtubie jakikolwiek ”opening speech” który wygłosił a zobaczycie, o czym mówię. Crystal to mały, niepozorny facecik o urodzie sprzedawcy hot – dogów, który sprawia że cały Kodak Theatre (czy raczej Dolby Theatre) ryczy ze śmiechu i wstaje z zachwytu. Jego metoda na sukces jest moim zdaniem prosta – nie przekombinowywać. Na scenie czuje się NAPRAWDĘ swobodnie, niczego nie udaje, nie gapi się w prompter jak w ołtarz – mamy wrażenie, że w ogóle nie ma tam żadnego promptera, a Billy wykonuje freestyle i wymyśla wszystko na poczekaniu. Nie boi się też jechać po bandzie, jednak umiejętnie na niej balansuje, nie przekraczając granicy dobrego smaku. Co nie zmienia faktu, że jest wredny i czasem niepoprawny politycznie. Kiedy go oglądam najbardziej zdumiewa mnie jednak fakt, że jeden facet bez żadnych rekwizytów, dekoracji, tancerzy, chórków i w ogóle czegokolwiek, po prostu stojąc i gadając (lub śpiewając) jest w stanie przykuć uwagę całego Hollywood.


Źródło: www.ew.com
Przełomową datą w historii Oscarów jest rok 1994 – wtedy to pierwszy raz imprezę poprowadziła... kobieta! A była nią Whoopi Goldberg, która z zadania wywiązała się znakomicie, więc zostało jej powierzone jeszcze 3 razy. Whoopi zasłynęła ogromną autoironią oraz niebanalnymi kostiumami – w 1999 wyszła na scenę przebrana za królową Elżbietę I. Po niej kobiety prowadziły Oscary tylko dwukrotnie: w 2007 roku Ellen DeGeneres (znana w USA gospodyni talk – show), która moim zdaniem wypadła bardzo dobrze, i Anne Hathaway, która w duecie z Jamesem Franco w 2011 roku sprawiła, że przez całą imprezę się stresowałam. Po każdym ich żarcie czekałam w napięciu na śmiech widowni - uszczęśliwiłby mnie nawet pojedynczy chichot gdzieś z końca sali. Jednak bardzo często nie nadchodził, a mnie dopadało przykre uczucie zażenowania, podobne do tego, które odczuwamy słuchając dowcipów Karola Strasburgera w „Familiadzie” (może powinniśmy go zgłosić jako polskiego kandydata do prowadzenia Oscarów?)



Źródło: www.guardian.co.uk
Źródło: www.afterellen.com
 
 
Moje wnioski są chyba niepoprawne politycznie, ale podobnie jak Billy Crystal nie będę się tym przejmować. Tak więc – dobry prowadzący to dziwny prowadzący. Jeśli facet – aktor komediowy i charakterystyczny, żadnych amantów znanych z superprodukcji. Czy Brad Pitt lub Johnny Depp mogliby rozbawić Was do łez? Nie, ponieważ nie postrzegacie ich jako osób zabawnych i nie tego od nich oczekujecie. Jedni mają być piękni, pociągać i wzruszać, a przy innych możemy się rozluźnić i pośmiać, jak przy Crystalu, Stevie Martinie lub Alecu Baldwinie . Z kobietami podobnie: najlepsze były niezbyt urodziwa Murzynka w średnim wieku oraz zdeklarowana lesbijka, natomiast piękna, młoda i niewątpliwie utalentowana aktorsko Hathaway wypadła niezbyt dobrze. Hugh Jackman, niegdysiejszy zdobywca tytułu najseksowniejszego faceta na ziemi, a w 2009 roku oscarowy host, radził sobie w scenach śpiewu i tańca, ale dowcipem nie porwał. Licencję na żartowanie dzierżą freaki, komicy i osoby w różny sposób odmienne, nie odpowiadające hollywoodzkim kanonom. Zobaczymy, jak poradzi sobie w tym roku debiutujący w roli gospodarza Seth MacFarlane, scenarzysta i twórca seriali animowanych, np. „Johnnego Bravo”, „Krowy i kurczaka” czy „Laboratorium Dextera” oraz pełnometrażowego „Teda”. Ale sądząc po poczuciu humoru bijącym z jego dzieł nie mamy się chyba o co martwić. Czy zostanie nowym Billym Crystalem, przekonamy się już w nocy z niedzieli na poniedziałek!!

Daria

Źródło: starcrush.com

poniedziałek, 18 lutego 2013

O przesądach słów kilka


www.demotywatory.p
Papież abdykował – „jak nic, jeszcze tylko wybiorą ciemnoskórego na jego miejsce i będzie koniec świata” – tak myśli co trzeci Polak. Ale był jeden, który wymyślił to jako pierwszy, nie był Polakiem i nazywał się Malachiasz. Powoływał się na „chwałę oliwce” – sprytni badacze dopatrzyli się w tym synonimu koloru skóry przedostatniego papieża. Ciemna oliwka – i wszystko potoczy się gładko w kierunku ostatecznej zagłady. Ale spróbujmy wejść głębiej w ten problem. Piorun uderza w Bazylikę św. Piotra, a biały gołąb wypuszczony przez papieża zostaje zaatakowany przez mewę – czy to przypadek czy może jakiś znak? Nie oszukujmy się – my Polacy wierzymy w przesądy, problem jest jedynie taki, że połowa ludzi się do tego nie przyznaje. Przypomnij sobie ile razy okrążałeś drogę tylko dlatego, że uroczy czarny kotek przebiegł Ci drogę? Ja z własnego doświadczenia wiem, że tak jest. Pamiętam sytuację kiedy czarny dachowiec niemal ścigał się z moim samochodem (wiem, że to niemożliwe, ale tak było!).
www.noto.lu

21 grudnia 2012 – mówi Wam coś ta data? Czy przypadkiem wtedy nie miało być końca świata? Majowie pewnie źle wyliczyli albo nie mieli już na czym zapisać kolejnych stuleci. Dla nas lepiej, bo życie toczy się dalej, meteoryty nie spadają, a piekło nas nie pochłonęło. Ale, ale… Spadające meteoryty? Świetlista łuna na niebie? Czy to wszystko przypadkiem nie działo się ostatnio w Rosji? Widać nawet na Putina znalazł się mocny.  Władimir wprawdzie wyławiał amfory z IV w p.n.e., walczył z niedźwiedziami, ale meteorytu już nie potrafił zatrzymać. Wróćmy jednak z raju herosów – czy to nie kolejny znak, że zbliża się koniec świata? Można by opowiadać bez końca o tym jak wulkany wybuchają, samoloty spadają, huragany niszczą wszystko, a fale tsunami zalewają lądy. Czy naprawdę jednak możemy mówić o końcu świata?? Niedługo jak tak dalej pójdzie, to będę bała się wyjść z domu w obawie przed zobaczeniem kolejnych znaków.

Drabiny, rozlane mleko, stłuczone lustra, piątek trzynastego, wstawanie lewą nogą z rana, nie ścinanie włosów przed egzaminem – wymieniać jeszcze? Bo naprawdę mogłabym tak długo. Stłuczone lustro7 lat nieszczęścia. Czy Wy też obchodzicie się z nim jak z jajkiem? Ale jak na złość - to o co najbardziej dbamy, przeważnie ma krótki okres ważności… Właściwie czemu 7 lat? A nie 10? Albo 3? Albo 4? Kto to właściwie ustalał? W żadnym dokumencie prawnym nie ma słowa o tym, żeby za zbicie lustra dawano 7 lat!!
www.demotywatory.pl

I te nieszczęsne czarne koty.. Jak to jest, że posiadacze czarnych kotów w mieszkaniach, domach nie boją się trzymać tam tych omenów zła?          
Przecież przechodzą im one drogę swoimi czarnymi łapami 50 razy dziennie –   i co? „Taki kot nie jest pechowy, bo jest mój”              – taaa… na pewno.           
Czemu właściwie czarny a nie szary, bury albo biały? 
Poza tym jak jadę wieczorem samochodem każdy kot wygląda jak czarny. Nie raz kłóciłam się z siostrą o to czy miał biały krawacik czy nie. A może plamki jasne na łapach? Paranoja… Koniec końców kończyło się to przedłużeniem planowanej trasy.

Zapomniałabym o najlepszym!!! Szczęście podobno przynosi klepanie garbatego. Tylko pojawia się problem jak go klepnąć żeby nie poczuł? Podejść od tyłu czy bez zbędnych ceregieli prosto z mostu odwinąć się i raz! Tylko tak porządnie, żeby szczęście było duże i miało kilka zer albo przynajmniej długie nogi.

Skąd właściwie się to wszystko wzięło?? Mówiąc szczerze – nie wiem, ale wiem jedno: „lepiej dmuchać na zimne”.

Justyna

www.demotywatory.pl

www.demotywatory.pl